• Wpisów: 401
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis: 1 rok temu, 11:09
  • Licznik odwiedzin: 127 304 / 3918 dni
 
blondeangel
 
- Po jedzeniu pora na niespodziankiiii! – mówi Domi, a ja już zaczynam się bać.
- Domi błaaaaaagam! Prosiłam Cię, bez żadnych takich!
- Spoko laska, będziesz zadowolona! Oto prezent pierwszy! – schyla się i z torby wyjmuje… WAŁEK DO CIASTA – Oto idealny i wielofunkcyjny przedmiot domowego użytku! Wałek do ciasta, na męża, teściową i niesforne dzieci! – śmieje się i wręcza mi przedmiot.
- Wariatka! – zaśmiewam się, ale wałek biorę. A nuż się przyda… ;)
- A teraz robimy Ci test na dobrą żonkę. Mów przepis na rosół! Szybko, masz minutę!
- Kąpiemy kurczaczka w zimnej posolonej wodzie. Jak się zagotuje, zbieramy pianę z góry, dodajemy włoszczyznę: pietruszkę, pora i marcheweczkę, kostkę rosołową z kury i pół kostki wołowej oraz łyżeczkę sproszkowanego Magi, czyli staropolskiego lubczyku. W razie potrzeby dodajemy ziarenka smaku lub płynne magi, każdy przyprawia jak lubi. W osobnym garnku gotujemy makaron nitki.
- Źle! – krzyczy Monika.
- Buuu to nie rosół! – Domi pokazuje kciuki w dół.
- To najlepszy rosół pod słońcem, gwarantuję Wam! Może nie jest typowy, ale to udoskonalona wersja autorstwa Ady – znikąd pojawia się moja mama – Cześć córciu!
- Co Ty tu robisz? – pytam zdziwiona.
- Jestem na wieczorze panieńskim mojej córki, co w tym dziwnego? – pyta retorycznie i odwraca się stronę Dominiki – Spóźniłam się, plan A nie wypalił.
- Nie wypalił, ale też będzie super. – zapewniła Domi.
- Ej no! Mama wie więcej niż ja! Ja się tak nie bawię! – mruknęłam i założyłam ręce na piersi.
- Cicho tam! – ton Domi nie pozostawia złudzeń – Masz na pocieszenie, żebyś mężowi dobry rosołek podała! – rzuca we mnie torebką zupki ekspresowej: ROSÓŁ Z KURY WINIARY :D
- Dobre, dobre! – śmieję się, a kelner donosi kolejne drinki. Nie wiem nawet, kiedy wypiłam poprzedniego, na razie bawię się super.
- Ja też mam coś dla Ciebie córuś. – mówi mama – Powinnam Ci to dać w dniu ślubu, ale wiem, że musisz go dopasować. – mówi, podając mi małe welurowe pudełeczko.
- Czy to… To to o czym myślę? – mówię, otwierając. Tak! Mam przed sobą mój wymarzony pierścionek, o który nie mogłam się mamy doprosić! Pierścionek zaręczynowy babci, złoty z topazem w koronkowej oprawie! – Dziękuję! – rzucam się jej na szyję.
- Dobra, to teraz czas na konkurs. – mówi Nika przerywając miłą scenkę, a mnie opadają ręce – Nie bój żaby, konkurs pierwsza klasa. Masz chwilkę odpoczynku od wrażeń, a każda z nas napisze na karteczce rady dla przyszłej małżonki. Ty natomiast później będziesz czytać i zgadywać, kto Ci taką złotą myśl poddał. Zaczynamy! – wyjęła karteczki biurowe, kilka cienkopisów i dziewczyny zabrały się do pracy. Z uśmiechem przyglądałam się, jak zasłaniają swoje prace, żebym nie podejrzała co która pisze. Szkoda tylko że zapomniały bidulki, że charakter pisma Domi i Igi znam na pamięć, mamy pismo poznam z zamkniętymi oczami, a Moniki – to wyjdzie z prostej eliminacji pozostałych 3 kobitek :D Po 5 minutach i chyba 15 zapisanych kartkach, zaśmiewamy się, czytając co lepsze rewelacje typu: „Porozrzucane skarpetki=zupa gulaszowa” i „Dobry mąż to najedzony mąż” lub „Porozrzucane ciuchy to nie koniec świata ale okazja do wzbudzenia poczucia winy i wyłudzenia kasy na zakupy” :D
- No kochana, a jak Cię mąż wkurzy i będzie miał nastrój na awanturę to co robisz? – pyta Domi.
- Kłócę się? – bardziej chyba pytam niż stwierdzam.
- Nie kochanie! Idziesz do kuchni, bierzesz tą oto CEBULĘ – podaje mi warzywo – I krojąc, zaczynasz płakać! Łzy zmiękczą każdego faceta! – dodaje filozoficznie.
- Nie no, jesteście zajebiste! – śmieje się – Na to bym nie wpadła!
- No, a jeśli to nie podziała, to masz MARSA na osłodę życia, w końcu faceci są z Marsa, nie? – podaje mi czekoladowego batona – Może zjesz i zaczniesz go rozumieć?
- Ta, i zrobię się zielona! – pokazuję jej język – Ale co tam, przynajmniej cukier we krwi podniosę! – stwierdzam i biorę słodycze.
- A teraz… Zabawy część druga! – Domi coraz bardziej się nakręca.

C.D.N...

  •  
  • Pozostało 1000 znaków
Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego